wtorek, 20 grudnia 2016

Yoda kończy rok!

Wszystko zaczęło się wieczorem 6 stycznia 2016 roku. Przewijałam tablicę jak zawsze, ale wzrok stanął na pewnym poście. Mianowicie chodzi o to


Serce zabiło mi mocniej, obserwowałam ten miot i rodziców już wcześniej ale byłam przekonana że szczeniaki miały domy zanim się urodziły. Jak przeczytałam że dwóch chłopców jest wolnych postanowiłam spróbować. 

Zanim Yoda do mnie trafiła musiałam przejść szereg "zakrętów" na tej jakby mogło się wydawać prostej drodze. Jedna baba w miocie, do tego ponadprzeciętnie zjawiskowa... Zapadła decyzja, zostaje w hodowli. 


Kontakt z hodowcą był/jest cudowny! Nie ograniczał się do fejsbuka, do rozmów telefonicznych.. 
Rozmawiałyśmy o tym że wolałabym suczkę, ale nie chciałam rezygnować z takiego miotu ze względu na płeć, tym bardziej że to był ostatni miot Jill. Ostatnia szansa. Trudno, nigdy nie chciałam hodować, więc płeć nie była aż tak ważna. Miałam już wstępnie wybranego pieska.
Któregoś dnia, pamietam to jak dziś.. Byłam w pracy, robiłam sobie kawę i chciałam sprawdzić co tam na messengerze. 

"A słuchaj... mam pytanko, nie przeszkadzałby Ci mały załomek na ogonku?" 

Czytałam tę wiadomość chyba z 5 razy, chciałam zacząć się cieszyć, ale jakoś nie potrafiłam, bałam się że jak odpiszę to dostanę odpowiedź "przepraszam, pomyliłam się.. nie tu" 
Musiałam ochłonąć, przez godzinę marudziłam współpracownikom aż w końcu kolega zaargumentował to tak że postanowiłam odpisać. 
To nie pomyłka!!! Elwira chce dać MI suczkę ! Ryczałam jak bóbr :p
Przez dwa dni to do mnie nie docierało, a Elwira katowała mnie ciągne nowymi zdjęciami małej
Później zaczął się okres kiedy ryczałam bo bałam się że coś się nie uda, że na mojej drodze pojawi się coś, co sprawi że nie będę miałą tej suczki. Najgorsze były noce.. xd
Jak patrzę na to z perspektywy czasu, to śmieje się sama z siebie, ale w tedy targały mną tak wielkie emocje że przysłaniały mi racjonalne myślenie. 

Yoda ma już rok. To niesamowite, nadal pamiętam jak przez pierwsze kilka dni czułam się jak we śnie, wydawało mi się że ktoś mnie zaraz uszczypnie i się obudzę, albo że ktoś zapuka do drzwi i powie "dzięki za opiekę nad moim psem, możesz mi już go oddać"

Jest dokładnie taka jak Border Collie powinien być.
Jej praca jest bardzo dynamiczna, daje z siebie wszystko, zawsze. Jest psem myślącym, zwinnym, zwrotnym i szybkim. Jest doskonała w każdej dziedzinie sportu jaką do tej pory udało nam się sprawdzić. 

Naszym głównym zajęciem jest i będzie obedience, aczkolwiek będzie nas można znaleźć w agility, bo nie samym obi człowiek żyje ;) 
Młoda bardzo lubi frisbee więc czasem dla funu bawimy się dyskami.



Jest psem mojego życia :)
Mimo że ma tam swoje małe fazy kocham ją bo bez nich nie byłaby tą Yodą w której jestem zakochana po uszy. 
Wiem że na lepszego psa nie mogłam trafić, było warto czekać te wszystkie lata... 
Kocham Cię merlaczku!