wtorek, 29 marca 2016

Co jest w mojej nerce?

Czas i na mnie, czas pokazać co kryją czeluści nerki.
Dość długi czas nie byłam do nich przekonana, na dłuższy spacer wolałam małą, niewidoczną torebkę na smakołyki przypiętą gdzieś do paska od spodni i zwykłą torbę na ramię ze wszystkimi moimi rzeczami, na miejscu "rozpakowywało" się, zostawiając torbę, wyciągając tylko szarpaczek i robiło się te wszystkie fajne rzeczy jednak od pewnego czasu przerzuciłam się na nerki i powiem szczerze że życia sobie bez nich nie wyobrażam, a w planach mam zamiar kupić jakąś dużo dużo większą z wieloma dodatkowymi kieszonkami (nie przesadzając z wielkością, nie podobają mi się takie szafy przypięte do pasa xd) 


Nerki jak widać na ten moment mam dwie, pierwsza jest mała, kompaktowa i ma dwie kieszonki. Jedną dużą z przodu, drugą małą z tyłu. Mimo że nie wydaje się być duża to jest dość pojemna. Długo mi służyła, ale ma jeden duży minus, szybko się brudzi.. Ale kolorek mnie w sobie rozkochał! 

Druga to dość nowy nabytek, mam ją dopiero od jakichś dwóch-trzech miesięcy, jest z reeboka i kosztowała ok. 50zł. Ma kieszonki w tych samych miejscach co poprzednik jednak jest o wiele bardziej pojemna, wygodniejsza i nie brudzi się tak szybko. (Pewnie się brudzi, ale nie widać ;p) 

Nerki nie są jakieś specjalne, z milionem gadżetów, są raczej proste, ale lepszych do szczęścia mi nie potrzeba. 

Co jest w mojej nerce? 
W zależności gdzie ide, z kim idę, na ile idę i z którym psem (lub może z dwoma na raz?) 
Wypakowałam z niej to, co w niej było, po ostatnim spacerze (z tego względu sorki za zmęczone życiem zabawki) 


Zazwyczaj jest to jakaś zabawka do szarpania, tym razem był to chuckit
woreczki na.. każdy wie co.. ;) Bo pamiętajcie, każdy szanujący się psiarz sprząta po swoim psie!
Smakołyki, mimo że na zdjęciu są luzem, to w nerce zazwyczaj luzem się nie pętają, są w woreczku, czy jakimś innym opakowaniu. (jak zaopatrzę się w nerkę z większą ilością kieszonek to smaczki będą miały swoją własną przegródkę, w tedy rzucę luzem!)
Druga przypadkowa zabawka, tym razem jest to rugby, bo.. nie wiem, zawsze mam dwie zabawki - jedną do szarpania i drugą jakąś przypadkową ;)
Piłeczka jeżyk - największy skarb ever. Ozzy nie pracuje na nic prócz tej piłki. Jest święta i nietykalna, dotykać jej mogę tylko ja i on, jeśli dotknie ją ktoś inny... W tedy trzeba go zabić ;) 
Kliker. Nie wiem. Zawsze noszę kliker, mimo że używam go bardzo rzadko (teraz przy szczeniaczku częściej) to mimo to zawsze jest gdzieś na dnie nerki. 


A więc tajemnica mojej nerki została odkryta, a jak u Ciebie? 
Jeśli jeszcze nie pokazałeś co ukrywasz pod suwakiem psiej saszetki czym prędzej pisz post! :D 

wtorek, 15 marca 2016

Jaka ona jest?



Zbieram się do tego posta od początku, odkąd mała u mnie jest. 3 miesiące
 jej stuknęło, jeej ponad miesiąc razem. Chciałam napisać jaka ona jest, jak nam się żyje, jakie mamy problemy.. Wydawało się to proste. 


Jedyne co mogę napisać, to to że jest zbyt pięknie. To podejrzane. 
Nie chcę jej chwalić za bardzo, bo tradycją jest że jak się coś pochwali to to się zaraz spie**oli ;) 
Ale nie mamy żadnych szczeniaczkowych problemów, którymi mnie tak straszono. 
Motywacja jest, wyciszanie się, praca na jedzonko i na zabawkę, odwoływanie, aport ("wrodzony" :P) nie pasie samochodów, rowerów... coś mi tu nie pasi, ewidentnie jest za kolorowo haha


Jaka ona jest.. Hm. 
Nie mogę napisać nic szczególnego, ponieważ widzę jak bardzo z dnia na dzień ona się zmienia. Jest na pewno bardzo szalonym szczeniaczkiem, z niewyczerpalnymi pokładami energii (dzięki bogu ktoś wymyślił klatkę jako sposób na wyciszanie się :P ) Jej miłością i celem życia jest jedzenie. Druga miłość Marlenki to ludzie. L U D Z I E. Ewidentnie w tym temacie poszła w ślady mamy haha 


W tym miejscu miał pojawić się filmik na 3 miesiące, ale takowy nie powstał z tego względu, gdyż, iż, ponieważ.. Nie mam co pokazać w nim :((((
Może część z was mnie nie zrozumie (już i tak wyszłam na dziwaka, przyznając otwarcie że wzięłam bordera do obi xD) ale nacisk kładę głównie na socjal, i inne bardziej potrzebne rzeczy niż slalom między nogami, np wymianę zabawek (którą mogę się pochwalić, bo to akurat nagrałam :D KLIK ) Tak więc na tym pragnę zakończyć ten wpis bo czuję że dziś już nic mądrego nie napiszę (jakbym kiedykolwiek napisała haha) 


 Królewna Marlenka pozdrawia dzielnych czytelników którzy dobrnęli do końca!