poniedziałek, 28 grudnia 2015

OBEDIENCE

Od jakiegoś czasu zaczął pochłaniać mnie pewien sport. Obedience, lubiłam go zawsze, ale nie do tego stopnia że różnicę robiło mi to po której stronie chodzi mój pies. Lepiej było mi prowadzić go po prawej i tak też go nauczyłam. Pies siadał i warował? Był szał bo mój pies ma zmiany pozycji, ha! Obedience jest takie łatwe... 


Od pewnego czasu zaczęłam przykuwać uwagę do poszczególnych elementów, i dopiero w tedy zdałam sobie sprawę jak "daleko w tyle za murzynami" jesteśmy z Ozim. Okazało się że prawa strona nie ujdzie mi płazem, i na zmiany pozycji oka też się nie da przymknąć. Nigdy nie byłam perfekcjonistką, ale zaczynając dokładnie dłubać elementy zobaczyłam że Ozi ma z tego radość, co skutkowało tym samym z mojej strony. Jak to się mówi sport dobiera się do psa ;)


Głównym powodem mojej wewnętrznej motywacji był fakt, przełom! Kiedy to Ozzy pierwszy raz podjął koziołek. Niby nic, ale prędzej byłabym w stanie uwierzyć, że kosmici mnie porwą niż mój pies weźmie coś do pyska, coś takiego jak koziołek! Przekonałam się w tedy że nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko złe metody szkoleniowe i niekoniecznie to co działa na fafika podziała też na puszka ;) 


Postanowiłam założyć fanpege na facebooku, aby dokumentować nasze postępy, tym samym nie spamując sobie prywatnego profilu, no i ptaszki mi ćwierkały że już ktoś ma przysłowiowy ból doopki :D Jak śmiem mieć w nazwie "obi" skoro nawet nie potrafię nauczyć mojego psa chodzenia przy lewej nodze, i jeśli wymyśliłam nazwę inną niż imię i rasa psa to na pewno się wywyższam i będę chciała szkolić psy innych ludzi, oczywiście źle bo jestem zbyt małym ludzikiem i nie potrafię nic, a jak już to źle. Przykre jest to że osoba która nie mogła tego przeżyć na swoim blogu uchodzi za ideał pisząc notki że nie wolno oceniać jeśli nie zna się szczegółów. Zatem mam pytanie, czemu ty to robisz? :))))))


Nie chcę rzucać nazwiskami, w ostatnim czasie psi świat ocieka w skandalach i publicznych linczach, nie o to tu chodzi. Powracając do meritum. Robimy obi, staramy się dość konkretnie, Gdzie byliśmy jak nas nie było? Ano często na treningach, stwierdziłam że skoro pokochaliśmy ten sport nad życie wypadałoby zainwestować w kwadrat. Tak też skompletowałam sobie przez święta dwie taśmy i kilka pachołków, oraz na mikołaja piesek dostał nowy drewniany aporcik. 


Kocham nasze treningi, gdyż napełniają mnie niesamowicie pozytywną energią, która bierze się z super towarzystwa i promyczków w oczach Oziego. Idąc na trening wiem od razu że będzie to dobry dzień, bo nawet jeśli coś nie wyjdzie, to naprawimy to prędzej czy później. Bez pośpiechu, bez presji środowiska. Dobieramy własne tempo i jak śpiewa tede ''czas płynie płynie a ty wyje wyje bane masz, wyje wyje bane masz w to że płynie czas" ^-^ 

 Dzisiejszy trening razem z Kumcią, Zoe i Natalią z bloga pro-crazy-team.blogspot.com zaowocował w filmik : https://www.youtube.com/watch?v=ogVSpJ9ueP0

piątek, 4 grudnia 2015

Moja opinia o KARUSKU

Gdyby ktoś nie wiedział (w co wątpię) karusek.com.pl jest to sklep internetowy z asortymentem dla zwierząt. Znajdziemy w nim karmy jak i zabawki czy różnego rodzaju suplementy itp. O tym sklepie docierały do mnie różne informacje, niekoniecznie dobre, aczkolwiek ja tylko cicho przysłuchiwałam się im wszystkim. Nigdy nie przytrafiło mi się nic złego związanego z tym sklepem, zawsze paczki przychodziły na czas, wszystko było starannie zapakowane, nic nie ulegało zniszczeniu. No w skrócie nie ma lipy!

W DDD czyli dniu darmowej dostawy (1.12.2015, wtorek) złożyłam zamówienia w kilku różnych sklepach, wszystko doszło szybko i sprawnie, bez większych komplikacji. Karusek natomiast milczał. Nie dostałam maila z potwierdzeniem skompletowania zamówienia, ale stwierdziłam że poczekam, w końcu pewnie mnóstwo osób robiło tego dnia zakupy, i nie powinnam narzekać na drobne opóźnienia. ALE wszyscy których pytałam, mówili że paczki już doszły. Moja niestety nie. 

Postanowiłam napisać do Karuska email, co z moją paczką i czy czasem nie zawieruszyło im się moje zamówienie. Email wysłałam równo o 16:20, o 16:24 dzwonił do mnie jakiś obcy numer. Jestem z tych osób, które nie odbierają od nieznajomych numerów, tak więc ignorowałam to. Ale numer nie dawał za wygraną, i dzwonił chyba z 3 razy. Jestem tylko człowiekiem, więc ciekawość wygrała i postanowiłam oddzwonić na ten numer, sprawdzić kto się tak do mnie dobija. 



Jakież było moje zaskoczenie, kiedy odebrał pan, który przedstawił się jako przedstawiciel zespołu sklepu internetowego karusek.com.pl, który pragnie bardzo gorąco mnie przeprosić, wytłumaczył mi wszystko i zapewnił o tym że jednak nikt o mnie nie zapomniał, a po prostu jednej rzeczy z mojego zamówienia nie ma w magazynie i będzie dopiero we czwartek. Zapytał również czy podzielić zamówienie na dwie części, czyli wysłać pozostałe rzeczy teraz a tą jedną po czwartku, oczywiście koszty obu wysyłek poniósłby karusek. 



Na prawdę miłe zaskoczenie. Bardzo podobało mi się to, że nie uciekli się do naskrobania emaila, a przeprosili telefonicznie, pokazali że potrafią dbać o dobro swoich klientów, i każdego traktują indywidualnie. Duży plus!!