wtorek, 24 listopada 2015

Smakolyki orijen - recenzja



Jestem sceptycznie nastawiona do jakichkolwiek prób testowania jedzenia, gdyż w 90% przypadkach kończy się to niepowodzeniem, Ozzy to prawdziwe wyzwanie dla wszelkiego rodzaju firm produkujących karmy/smakołyki. Wstyd się przyznać, ale o nich słyszałam tylko w internecie. Nie czułam potrzeby kupowania i testowania orijenowych produktów, bo byłam pewna że zakończę to porażką. 

Orijen drogo się ceni, a ja jako mały szary ale za to ciekawski człowiek widząc stoisko z tą właśnie firmą na wystawie postanowiłam podejść i zaspokoić moją ciekawość. 
Z tego co mówiła kobieta pilnująca stoiska Orijen wydawał się ciekawą karmą, ale mnie bardziej interesowały smakołyki, gdyż Ozzy jest prowadzony od lat na BARFie.

Konsystencja jedzenia które produkuje się dla astronautów!
Z drobiu z wolnego wybiegu
100% mięsa
idealne dla wybrednych psów



To tylko kilka zwrotów którymi starała się mnie zachęcić pani, abym kupiła u nich paczkę tego nieba. Ale ja jestem nieprzekupna, i zapytałam czy mają próbki. Niestety nie mieli, ale pani była na tyle miła, i dała mi kilka kawałków ze swojej paczki. 



Dziwnie lekkie. Zwróciłam na to uwagę, i został mi wytłumaczony cały proces wytwarzania tych smakołyków, w dużym skrócie po prostu woda odsączana jest co do kropelki ;) 

Pierwsze wrażenia? 
Suche, jak trociny.. Osypuje się przy łamaniu, po przełamaniu to na prawdę wygląda jak trociny, jak zmoczona kartka ugnieciona w ręce w kulkę, i po wyschnięciu przełamana na pół. Na pewno Ozzy tego nie tknie. Znam swojego psa. 



Po przyjściu do domu, pewna porażki dałam Ozikowi kawałek tego "nieba" A on zjadł aż mu się uszy trzęsły! Na drugi musiał zapracować, i tak się nakręcił, że musiał dostać wpierdol (dla obrońców praw zwierząt - nie, nie chodzi mi tu o bicie psa.) bo nie myślał, robił milion rzeczy jednocześnie byleby dostać kawałek! W drugi dzień wystawy czym prędzej pognałam w kierunku stoiska by zakupić paczkę po promocyjnej cenie 25 - 5! >.> 

Orijen original posiada w sobie świeżą wątróbkę z kurczaka 24%, świeżą wątróbkę z indyka 24%, świeże mięso z kurczaka 24%, świeże mięso z indyka 24%, świeże mięso ze storni 4%




Podsumowanie:
Oczywiste jest to, że nie ma nic lepszego niż filety z piersi z kurczaka z Pet Planet Society, ale Orijen Original może dumnie stanąć na drugim miejscu. Po pierwszym dniu chciałam zmienić kolejność, ale używając ich już trzeci dzień dostrzegam lekkie znudzenie. (To je Ozzy, tego nie ogarniesz :p) 
Mają na prawdę super skład, a to że drób przed trafieniem do paczki miał zacne życie to już w ogóle Wooooooo!
Z czystym sumieniem mogę je polecić! Koszt jednej paczki to około 25zł.
Opakowanie ma 57g i zawiera około 50 sztuk przysmaków. 


sobota, 7 listopada 2015

O czym marzysz?

Każdy z nas mimo że jest psiarzem, ma inne marzenia ponieważ ma inne priorytety, osiągnięcia czy doświadczenie. Jedni marzą o hodowli, inni o podium na MŚ jeszcze inni po prostu sukcesach na treningach. Jeśli chodzi o mnie, to mam kilka większych i mniejszych marzeń, jednym z tych mniejszych jest posiadanie drugiego psa. To malutkie marzenie ciągnie się za mą latami, jednak bez presji, bez pośpiechu i bez parcia pomalutku, po cichu je realizuję. 


Mój przyszły pies ma być zupełnym przeciwieństwem mojego obecnego psa.
Tak, i nie chodzi tu o to że coś mi nie pasuje, bo Ozzy jest świetny i zaskakuje mnie codziennie czymś nowym! Ale kto nas zna wie ile nerwów, czasu, pieniędzy i zdrowia musiałam poświęcić na szkolenie małego rudego. Chcę spróbować czegoś nowego! 
Mam 4 rasy. Jedną główną i trzy którymi mimo wszystko też się interesuję. 


Poznaję psy na codzień, w pracy i w zabawie. Próbuję pracować z poszczególnymi żeby kierować się nie tylko opisem z internetu czy sugestiami właścicieli/hodowców (bo ci też potrafią koloryzować :p)  a własnym doświadczeniem i spostrzeżeniami. 
Idzie mi opornie, sama się nie spieszę, wiem że kiedyś i tak to nastąpi, a co się odwlecze to nie uciecze! 

Decyzja o psie to decyzja na długie lata. Pamiętajmy że biorąc małego słodkiego szczeniaczka zobowiązujemy się być z nim na dobre i złe, ponosimy odpowiedzialność za to co oswoiliśmy dlatego sądzę że lepiej poczekać kilka lat i na prawdę spełnić swoje marzenie, a niżeli wziąć teraz bo jest okazja, akurat miot blisko, i rasa w sumie "podobna" 
Pamiętajcie, wyczekany cieszy bardziej! :D 

jak szybko i skutecznie złamać psu kark

To chyba moje jedyne "psie" marzenie (o ile można tak to nazwać) inne nijak nie wiążą się z moją pasją więc zachowam je dla siebie. Post z serii 'naskrob go i ty!' jeśli chcesz, napisz post o swoich marzeniach, bądź marzeniu. Możesz zostawić mi link w komentarzu chętnie przeczytam c:



Fot: Guzek fotografiii 

niedziela, 1 listopada 2015

Prawda boli.



Nie potrafię się z tym pogodzić. Nie teraz. To za wcześnie. 
Moją największą dumą było to, że mam 9 letniego psa, a wciąż mogę pozwalać sobie na treningi agility bez żadnych konsekwencji. Mój pies na nic nie choruje, nic go nie boli, jest szalonym seniorkiem, który przeżywa drugą młodość. Czułam się jakbym miała pełnego energii szczeniaczka. W sumie nadal tak się czuję, wystarczy wypowiedzieć słowo "piłeczka" a pies jest gotowy do pracy. No ale co mi po tym, skoro treningi zaczęliśmy odczuwać. On w łapach ja w sercu. 

Po ostatnim treningu agility w klubie widać było że Ozzy ewidentnie odciąża tył. Dostał dwa zastrzyki i tydzień na smyczy. Widać było że coś jest nie halo, chodził jakby struty, nie jadł, nie pił, ciągle spał, zaczęłam dostrzegać też u niego coś jakby reumatyzm? Wet na szczęście nie potwierdził moich obaw. Zwykła kontuzja, nic groźnego. Ale to nie wyglądało jak zwykła kontuzja, nie z takim stanem bycia.

Dziś postanowiłam wykorzystać piękną pogodę, wyciągnęłam deskę, podstawiłam pod spód z jednej strony coś żeby było wyżej, rozłożyłam jedną hopkę, bez poprzeczki, żeby było tylko odsyłanie i heja uczymy się strefek dalej. Minęło może 5 minut od rozpoczęcia treningu a pies nie staje na lewą tylną łapę. Co jest kurwa.

5 minutowy masaż pomógł i pies mógł znów na nią stawać. Ale biegając nadal ją odciążał. Jutro do weta, trzeba by prześwietlić tę wadliwą łapkę, zobaczyć co się tam kryje. Mam nadzieję że to tylko chwilowy uraz, bo serce mi pęknie jeśli będę musiała zabrać mu agility. Ja wiem jak on to kocha, i jak pyszczek mu się cieszy, kiedy wyciągam przeszkody. On biega by biegać. Kocha to..


Zdaje sobie sprawę, że kiedyś będziemy musieli zaprzestać treningów, ale nie wiedziałam że to zawiśnie nad nami tak nagle.. Nie jesteśmy jeszcze na to przygotowani, ani ja, ani on.