niedziela, 11 stycznia 2015

Droga przez meke az do... Wstydu.

Kiedy tylko zobaczyłam na You Tube jak borderykoli tak słodko się wstydzą zapragnęłam żeby mój też tak potrafił. Dobra, w sumie to jest prosta sztuczka, potrafimy sporo o wiele trudniejszych. 


Tak więc.. Spróbujemy nakleić mu taśmę na nos. Tak, to super plan. Nie może się nie udać. 
Przykleiłam. I co? Pies się zgasił.... -_- Siedzi jak posąg, nie rusza się, nie jestem pewna ale też chyba wstrzymał powietrze o,O Na nic moje piski, motywacja, smak przed nosem, zabawka (KACZKA!) nic... Chyba mu się skończyły baterie. Zastygł. Myślę sobie "zobaczymy kto dłużej wytrzyma" i tak siedzimy sobie na przeciwko siebie i siedzimy, ja z klikerem w gotowości, Ozzy stara się nawet nie mrugać.. Minęło jakieś 3-5 minut i nagle ta taśma zaczęła mu przeszkadzać, zaczął kręcić lekko głową "nareszcie" myślę sobie "teraz tylko łapa, dawaj, podnieś tę pieprzoną łapkę" i co robi Ozz? Ściąga taśmę językiem <3 ...

Kilka dni później próbujemy kolejny raz. Tym razem może sztuczka "podaj łapę" do czegoś się nada. Tak więc usadowiam psa przede mną, przypominam mu o co chodziło z podawaniem łapki. Dobra na razie idzie dobrze. Moja ręka idzie coraz wyżej i wyżej. Pies podnosi łapkę wyżej i wyżej. Zapaliła się lampka "uda się, kurcze nareszcie się uda! :D " Chwilę później "podaj łapkę" zamieniło się w "piątka" jest idealnie teraz tylko nakłonić psa żeby dotknął łapką pyska.. Chwila dwie a pies ciągle przybija "piątkę" w powietrzu. "spróbuję mu nie pokazywać" pomyślała naiwna Sylwia... Wydałam polecenie, pies patrzy na mnie jakbym była upośledzona "czemu ten marny człowiecze nie pokazuje.. Aa chyba chodzi mu o..." i w tym momencie pies targetuje dywan <3 Poddaje się..


Kilka tygodni później spróbowałam raz jeszcze z taśmą. Efekt końcowy identyczny jak podczas pierwszej próby. Koniec. Jestem do niczego. Mój pies jest anty-sztuczkowy, nigdy go tego nie nauczę. Co za wstyd. Tak prosta sztuczka, tak trudna do nauczenia. Tak w ogóle co w tym trudnego? Nic. Zwykłe podawanie łapki na wysokości pyska plus otarcie jej o niego. Kurwa. Skoro nie potrafię nauczyć psa tak prostej sztuczki, może nie powinnam brać kolejnego? Co jeśli nie będę potrafiła go wychować bo jakaś najprostsza czynność okaże się tak trudna jak ta?

Te i milion innych czarnych myśli przemykały mi przez głowę, ale w tedy mnie olśniło. Przecież każdy pies jest inny, do każdego trzeba podchodzić w sposób komfortowy dla niego! Mój pies jest nietykalny i mega łatwo go zgasić więc od razu powinnam wiedzieć że taśma to głupi pomysł... Nie czuł się komfortowo również w sytuacji kiedy moja ręka była podejrzanie blisko jego pyszczka, dlatego nie przysuwał swojej łapki bliżej, a potem targetował dywan... To nawet logiczne.. Sylwia ty ułomie... 

Pora obmyślić plan. Może "kuku" posłuży jako sztuczka wyjściowa? To jedyna czynność w której Ozi dotyka łapką pyska, ale hmm.. Ale jak by tu wszystko połączyć w logiczną całość.. 
I tak kombinowałam, nawet nie powiem przez jaki czas, bo to aż wstyd, ale wykombinowałam! 
Jednak odłożyłam to sobie na późniejszy czas. Szczerze? Bałam się że znów coś popsuję >.< Nadszedł wczorajszy dzień i przyszła przesyłka a w niej między innymi nowa paczka smaków. "Może czegoś się pouczymy" pomyślała Sylwia. "Czegoś prostego, jak... Hm... Może warowania całkowitego, czyli głowa też ma leżeć na ziemi" no to cyk, kliker, Ozi, smaki i próbujemy. Zajęło to dosłownie 2 minuty, pies zaczął drygać łapką kiedy dłużej nie klikałam. BIGNO! KURWA GENIUSZ! natychmiast zmieniłam plan, już nie chciałam nauczyć go całkowitego warowania a... WSTYDŹ SIĘ! Po każdym kliknięciu czekałam trochę dłużej i dłużej i.... Anty-wstdźsię pekin... Wstydzi się! :D 





To była pierwsza sesja, pies ogarnął że ma pocierać łapką noska, teraz hehe.. Teraz trzeba przenieść tę sztuczkę do siadu.. Będzie ciekawie, ale uda nam się na pewno! Trzeba tylko zrobić to w sposób odpowiedni do psa. Nie ma rzeczy niemożliwych! Nie ma!