czwartek, 13 listopada 2014

CACIB Kielce

Kocham wszelkiego rodzaju psie spotkania/imprezy/zloty czy ki *uj. Kocham skupisko psiarzy w jednym miejscu i kocham poznawać nowe osoby, a tym bardziej jak znajomość była już zawarta, ale tylko poprzez klikanie. W zeszły weekend miałam gościa zza Krakowa który przyjechał właśnie odnośnie CACIBu który odbywał się w sobotę-niedzielę. Poznałam nowe osoby, które już wcześniej znałam, poznałam też kilka piesków których poczytania systematycznie śledziłam w internecie, fajnie jest głaskać psa którego zna się już jakiś czas z ekranu komputera, super uczucie polecam :D 


Kim jednakże byłaby Sylwia, gdyby nie miała żadnego 'ale' ;) 
Tak więc zgodnie z zasadą "Nie znam się to się wypowiem" pragnę napisać kilka linijek odnośnie mojej opinii o wystawach. 

W sumie fajna sprawa i niektóre psy są wyraźnie zrelaksowane, i radość sprawiają im wystawy, kontakt wzrokowy, bieg czy ustawianie to dla niech psikus, a obmacujący ich sędzia to bułka z masłem, nawet nie drgną i brawa dla właścicieli za socjal! 


Ale.. ;)

Wystawy mają też swoją czarną stronę. Kurwa w szoku byłam, w SZOKU! Ale wszystko zaczęło się kiedy stojąc przy spanielach usłyszałam krzyki dobiegające z sąsiedniej sali coś na zasadzie "AAA" "TRRR" "SJIIIISJIIIISJIII" "EJJ" "EE! "TUTUTUTUUUUTUUU" "BUM BUM BUMMM" "HAAAA!" no, mniejsza. Wchodzę do sali, widzę jeden ring, stojących spokojnie przy nim ludzi, i... biegających panów, którzy galopowali dookoła ringu i nawoływali psy, wszyscy w tym samym czasie co dawało niemożliwie irytujący hałas, coś w porównaniu do typowej przerwy w podstawówce. Jeśli w tym momencie wiesz już o jakiej rasie jest mowa, to brawa dla ciebie, możesz już stąd wyjść. Nie no żartuję zostań jeszcze. Ale do rzeczy; Byłam ciekawa jak w ogóle zachowują się psy na ringu podczas takiej... patologii. Ja gdybym była tym psem pewnie zestresowałabym się i skuliła ogon albo chodziła przyczajona i gotowa do ataku, bo przecież jakieś dwudziestu chłopa lata dookoła mojego ringu i krzyczy nagle dziwne i niepokojące dźwięki których dotąd nie słyszałam. Kiedy dopchałam się do ringu było tak jak myślałam, Owczarki niemieckie chodziło jak po polu minowym i nie wiedziały co się dzieje, niektóre rozglądały się we wszystkie cztery strony świata, inne nie chciały chodzić, niektóre wyszarpywały się z ringówek.. CO TO BYŁO. Sądzę że każdy chciał aby jego pies prezentował się najlepiej i nadstawiał uszu kiedy jego pan wydurnia się poza ringiem. Niestety, wszyscy tak pomyśleli i wyszło jak wyszło. 

Zdjęcie słodkiego papisia na odreagowanie negatywnych emocji spowodowanych powyższym tekstem!!!

Po za tą jedną... dosyć dziwną sytuacją (przynajmniej dla mnie) wystawa jak najbardziej na plus dla psiej psychiki. Na ogół pieski zadowolone, radośnie skacząc na pana po wyjściu z ringu.. To na prawdę super widok ;) Pomijając kwestię borderów i tego jaka wygrała suka... Moja opinia - albo to było ustawiane, albo sędzia to idiota. 

Ale dość już tej literatury, teraz niewielki spam fotkami, które robiłam okazyjnie Canonem 50D.










Do zobaczenia za rok! ;)