poniedziałek, 8 września 2014

3 miesiace wolnosci - czyli wakacje 2014

UWAGA! tasiemiec, czytasz na własną odpowiedzialność. 

Gdzie byliśmy jak nas nie było? Czerwiec był nudnym miesiącem, mimo iż był wolny od szkoły to spędziliśmy go w rodzinnym mieście nie robiąc nic konkretnego. Można powiedzieć że odsypialiśmy cały rok szkolny i marnowaliśmy czas na nic nierobieniu. Lipiec zaczęliśmy z grubej rury, pakowanie i na drugi koniec polski - Olsztyn siti. Tam czekał już na nas pewien borderek z którym żyliśmy dobre 3 i pół tygodnia pod jednym dachem, nie wiem, może ktoś go kojarzy, Hero się nazywa :P




Także powiem z czystym sumieniem, Olsztyna długo nie zapomnę, ten miesiąc był bogaty w na prawdę wiele atrakcji i przeżyć w większości dobrych, tylko droga do domu była nieco stresująca, ale o tym może kiedy indziej :P

W lipcu byliśmy też dodatkowo na naszym pierwszym seminarium z motywacji do którego wplecione zostało też rally-o. I tak się stało że mój pies który miał ogroomny problem ze skupianiem się wśród innych psów (a tam było ich aż 8!) szybko i dokładnie (szybciej od pewnego czeko borderka :P ) przeszedł cały tor, zawahał się tylko w slalomie, ale to moja wina gdyż ja nie umiem za bardzo wchodzić w niego lewym barkiem, lepiej prowadzić mi psa po prawej >.<) Zostawał wśród innych psów niczym mistrz! Z przywołaniem z zostawania na początku można rzec była masakra ale po dwóch sesjach i radach od p. Magdy i to się naprawiło. No po prostu skarb nie pies ^^

Spotkałam również wiele osób z którymi wcześniej mogłam tylko popisać, to między innymi była Ania od Barkasa którą znam już kupę lat a nigdy nie było okazji się spotkać. Zostawiła mi po sobie rewelacyjne fotki i wspomnienia, o których na myśl na buzi samoistnie robi się wieelki banan :D



Psotka to nie jedyna osoba którą miałam okazje poznać, była jeszcze między innymi Ewa od Kazana, czy Natalia od Giny no i oczywiście moja kochana Zuza i Atomiszcz dla której należą się największe brawa, bo gdyby nie ta istotka, to marny byłby mój los także jak to czytasz to wiedz że nadal jestem Ci wdzięczna :D 

Od prawej: Hero, Gina, Ozzy, Atom



Od lewej: Ania, Ewa i ja :3








Kiedy się pakowałam nie wiedziałam czy dobrze robię zabierając Oziego, ale teraz po tym wszystkim mogę powiedzieć, że spisał się na medal (po za okresem kiedy był mokry i postanowił się na mnie mścić udając kapryśnego pekina z tych wszystkich kawałów :P ) Ale przy drugiej wizycie w Warszawie, tym razem już z samą Zuz ładnie pracował mimo upału rozumiał czego od niego oczekiwałam. W pociągu był niewzruszony ani tym że dookoła niego taki huk, ani to że siedzimy w przedziale dla rowerów, ani samym faktem że jedzie w czymś w czym nigdy dotąd nie jechał. Z wejściem do środka też nie było żadnych problemów, zrobił to jakby jeżdżenie koleją to była rutyna :P 
W pociągu, przedział dla rowerów taki przestronny wow xD

Ozi w warszawskim metrze <3

Atom radzi sobie z upałem :P

Od prawej: Noga Sandry, Zuza, Natalia, Krzysiek


W lipcu na prawdę dużo się działo, nawet ja - osobowość antyfrisbowa i antyborderowa przekonałam się (trochę :P) do jednego i drugiego, a połączenie tych dwóch rzeczy wcale najgorsze nie jest, powiem więcej, nawet mi się podobało, o! :D



Na koniec tego tasiemca pragnę podać kilka linków do na prawdę super fotografów, przed których obiektywem miał przyjemność stanąć Ozi




Ewa Kaczmarek (która chyba usunęła fp, bo nie mogę znaleźć xd)


DODATKOWO pragnę przeprosić ich za to co zrobiłam z jakością ich prac, ale niestety oryginały są u Sandry na komputerze więc mi nie pozostało nic innego jak pościągać je bezczelnie z fejsbuków i tym podobne, wybaczcie xD