niedziela, 26 stycznia 2014

Jak to jest z tymi mordercami.

Dawno dawno temu źli ludzie wykorzystywali TTB do walk psów. Wznosiło to sensacje u wielu, oburzenie u jeszcze większej liczby ludzi ale byli też tacy którzy pomyśleli "kurczę, ja też tak chcę" I przez takich, najłagodniej określając - idiotów - plaga "złych psów" BO Terriery Typu Bull się powiększała i powiększała. W niektórych krajach wniesiono kategoryczny zakaz posiadania takich psów, w innych znowu była określona liczba a inne zażyczyły sobie pozwolenia na trzymanie takiego psa. Ludzie jednak na nieszczęście jakoś sobie radzili, wychowując coraz więcej psów na przysłowiowych "morderców" gdzieś w zakamarkach ciemnych ulic, piwnicach domów czy szopach żeby tylko móc się pochwalić
 "mam psa mordercę, i co podskoczysz mi?" 


Po pewnym czasie zaczęło się pojawiać w mediach dużo intryg z udziałem tejże grupy psów. Raz zostało pogryzione dziecko, drugi raz właściciel, później znów o pogryzionych pieskach czy przypadkowych ludziach. Zawsze pisze się jaki to zły pies bo pogryzł dziecko ale nigdy nie są wyjaśnione okoliczności zdarzenia, ani to kto i jak wychował owego psa. Zawsze, bez względu na wszystko to wina psa. Nikt nie wini właściciela, nikt nie wini osoby poszkodowanej (bo często, chodź nieświadomie, a jednak to ich wina) najprościej powiedzieć że to wina psa, bo jest TTB.  




Dziewczynka szła spacerkiem do sklepu. Miała do przejścia zaledwie 500 metrów. Wtedy przez otwartą bramę na jednej posesji wybiegł rozszalały amstaff. 
"Chciałam się zasłonić, ale gryzł mnie po twarzy, szyi, uszach, rękach i nogach. Ile sił w gardle wzywała pomocy. Z sąsiedniego domu szybko wybiegli sąsiedzi i zaczęli okładać amstaffa łopatą."


Amstaff podbiegł do matki z córką i bez ostrzeżenia rzucił się na dziewczynkę. Zaczął ją gryźć w twarz, w ręce. Pani Elżbieta natychmiast ruszyła z pomocą.
"Na szczęście nadjechał jakiś samochód. Zatrzymał się, wtedy zdołałam wepchnąć córeczkę do środka"


Mężczyzna wyszedł popołudniu na spacer ze swoim amstafem. Zwierzę miało założony kaganiec i prowadzone było na smyczy. W pewniej chwili na jego psa rzucił się inny tej samej rasy, tyle że bez kagańca, prowadzony przez 50 - letnią kobietę. Niewiasta nie była w stanie utrzymać agresywnego czworonoga.
"Wtedy poczułem silny ból w ręku, bo amstaff kobiety odgryzł mi dwa palce lewej dłoni."


Takie złe psy!! Bo dziecko tylko szło do sklepu! Bo kobiety tylko tam stały! Bo urodził się z "genem mordercy" i to wszystko jego wina!


Mnożenie tych psów stało się bardzo dochodowym przedsięwzięciem. Zaczęli pojawiać się ludzie, którym nie zależało na walkach, na rozlewaniu krwi a na dużych zarobkach. Wszyscy chcieli mieć psa dzięki któremu "będą fajni" coraz więcej młodzieży która chciała pokazać jaka ona jest zła i buntownicza kupowała psy tej rasy, ale nie wszystkich było stać na rasowego psa, tym samym coraz więcej osób zaczęło mnożyć psy wyglądem przypominające amstaffy, pitbule, bulteriery etc. Często ludzie spotykali się z nieprzyzwoitymi treściami 


"Promocja trwa do wyczerpania suki, spiesz się!"

"Rasowe szczeniaki w typie rasy!"

"Smycz 500zł szczeniak gratis!" 


Takimi sposobami, ale nie tylko *ludzka kreatywność czasem przeraża* TTB wyrobiły sobie (a raczej wyrobiono im) opinie "psa mordercy" "maszyny do zabijania" "psa agresywnego" "tylko dla dresiarzy" Stał się psem który nie ma uczuć, jest ze stali, bez serca i mózgu. To taki pies, który nie potrzebuje uwagi, miłości, regularnych posiłków, ciągłego dostępu do wody, nie potrzebuje ruchu. Ma po prostu być i reprezentować sobą jakiś chory poziom strachu, agresji, respektu. Stał się wyznacznikiem zła. Nikogo nie dziwił taki widok:



***

" Im grubszy łańcuch tym lepiej. "

***



Dzisiaj ci 'mordercy' przedstawiają się tak







Wszyscy zachwycają się malutkimi dziećmi w towarzystwie tych "złych" psów, każdy chce przegonić każdego i wstawiane są coraz to odważniejsze fotki. Każdy chce się pochwalić jakiego to on ma super ułożonego TTB, jak się z jego dzieckiem kochają. Pozwala się maluchom robić wszystko z psami, bo te nie reagują. Są spokojne i opanowane. Co rusz to nowy filmik, zdjęcie jak dziecko grzebie astowi w misce, czy zabiera bulkowi kość z pyska. Gratulować? NIE! Powiększająca się banda kretynów (przepraszam, ale inaczej określić się tego nie da) która za cel obrała sobie wyrobienie nowej "lepszej" opinii tym "potępionym" rasom nie jest świadoma tego co robi. To zazwyczaj są laiki, którzy pewni są swoich psów. Traktują je jak człowieka, nie zdając sobie sprawy z tego, że pies może zaatakować z wielu przyczyn. Może to być nagły ból zadany przez dziecko, niekomfortowa sytuacja, nagła potrzeba dominacji czy zwyczajny koniec cierpliwości. Wymieniać można by jeszcze długo.. Takim sposobem błędne koło się zamyka i wciąż słyszymy o nowych sprawach gdzie pies znów pogryzł "niewinne" dziecko, bo to psy z "genem mordercy" i nigdy się ich nie da zmienić. Trzeba pamiętać, że TTB to psy o silnym charakterze, które nie są odpowiednimi psami do domu z dziećmi czy też jako pierwszy pies dla niedoświadczonego człowieka. Ludzi taka opinia nie obchodzi, kupują psy, schroniska pękają w szwach, bezpańskie kręcą się po osiedlach "strasząc" mieszkańców swoimi pyskami, zabite leżą po lasach, czy są zakopane w dołach. 

Terriery Typu Bull mają za sobą nie za fajną przeszłość, jednak ludzie chcąc ratować ich przyszłość nieświadomie niszczą ją. Napędzają koło. Doniesień o pogryzieniach wcale nie jest mniej, bezpańskich psów, czy uśpionych również nie ubywa. Zmieniają się tylko okoliczności. Wcześniej psy te atakowały bo były szkolone na "złe" a teraz atakują
"bo mają gen mordercy i nic ich już nie zmieni." 

Jedyne co nasuwa mi się na myśl w tej chwili to
"Nie traktuj psa jak człowieka, albowiem on potraktuje Cię jak psa." 



Jeśli dobrnąłeś przez tego tasiemca aż do tego momentu to wyrazy uznania. Jeśli nie zniechęciłeś się w połowie - gratulacje. Mam cichą nadzieję mimo iż ten blog obserwuje zaledwie 27 osób któraś z nich zechce podzielić się opinią na ten temat w komentarzu. 




środa, 1 stycznia 2014

Kiedy czegoś bardzo chcemy..

Praca z psem to coś, co pozwala mi oderwać się od szarej rzeczywistości, kij z tym że mam "tylko" pekińczyka. Każdy pies bez względu na rasę uwielbia kontakt z właścicielem, lubi kiedy jego pan jest szczęśliwy zna ten uśmiech na naszej twarzy kiedy jesteśmy z niego dumni. 

W roku 2013 solidniej niż w minionych latach przyłożyłam się do pracy z moim płaskomordnym stworkiem. 
Jak efekty? Całkiem nieźle, po drodze było kilka chorób i przerw związanych z kompletną utratą motywacji oraz jakichkolwiek chęci do robienia czegokolwiek, jednak wiele ruszyło do przodu. 



Mordeczka dawała z siebie wszystko co mogła czy to kilkukilometrowe spacerki u boku podhalańskiego brata, czy to agility na podwórku. Przerzuciłam go również ze smakołyków na zabawkę, różnica w moim mniemaniu powala.


Jakiś czas temu postanowiłam sobie trzy rzeczy. Pierwszą już spełniłam ;>
Druga rzecz to nowa lustrzanka, a trzy to powiększenie mojego stada. Najprawdopodobniej ostanę się przy Bulterierze Standardowym, miło by było gdyby był tricolour, wiem że maść to najmniej istotna rzecz przy takim wyborze, zostałam już za to zbluzgana przez znajomych (należało mi się :P ) Mam w głowie jeszcze trzy możliwe rasy które nie dają mi spokoju, ale to temat na głębszą refleksje. Może kiedyś. 


Powracając do tematu. Zaczęliśmy się coraz bardziej bawić w hopsanie tu i tam. Widać, że idzie nam to sprawniej niż w latach poprzednich, bo przestałam wymagać od niego poziomu jaki miałam w głowie a zaczęłam myśleć racjonalniej.

Takie coś wyszło, kto ciekawy jak wyglądają początki agility z pekińczykiem niech włącza.


Chcę podkreślić, że moja nieumiejętna zmiana rąk oraz paskudne naprowadzanie do tunelu jest kwestią czasu i mam nadzieję ogarnąć to w krótkim czasie.